sierpień15

Rozdział 24

dodano: 15 sierpnia 2013 przez PelikanXD


*** Marli ***

Dzisiaj koniecznie jadę tam do miasta. Już dłużej nie wytrzymam trzymając to w sobie. Nie wiem co będzie. Wiem, że to odpowiednie posuniecie. Chcę mu powiedzieć co czuję i usłyszeć to samo od niego. Cieszyć się życiem, cieszyć się nim. Nie bać się miłości.

Tak czy tak. Paula dzisiaj przyjechała do miasta. Nie wiem co jest grane. Chyba chodzi o sprawę tego całego małżeństwa. W końcu musi powiedzieć ojcu.

*** Natan ***

 Paula pojechała. Mam nadzieję , że pójdzie jej dobrze. W końcu jej ojciec to trudny orzech do zgryzienia. Nie mówię, że moi rodzice to łatwa partia. Też nie wiem czego się spodziewać.

Poszedłem ale drzwi otworzyła mi moja sprzątaczka. Do czego to doszło, że teraz muszę pukać do niegdyś własnych drzwi.

- Zastałem rodziców? – spytałem.

- Przykro mi kochanie, nie ma nikogo.

- Ok. Przyjdę kiedy indziej dzięki. – powiedziałem i odszedłem.

Z jednej strony poczułem ulgę…

*** Paula ***

 Zapukałam do drzwi. Bardzo się denerwowałam.  Ale, nie pożałuję tego nigdy. Tego ślubu. To było wspaniałe. Tak, było.

Otworzyła matula. Była zaskoczona na mój widok.

- Hej. – powiedziała nieśmiale.

- Hej. – uśmiechnęłam się lekko. – Zastałam tatę?

- Jasne. Właśnie je obiad w jadalni. – powiedziała.

Poszłam do jadalni. Gdy tato mnie zobaczył mogłam wyczytać satysfakcję, jakby myślał że mnie wywalili z mieszkania, albo coś. Ale nie… Ja przyszłam tu ogłosić dobrą nowinę. Stałam tak nie podchodząc za blisko, bo szczerze troche się bałam.

- Muszę ci coś powiedzieć. – powiedziałam. Widziałam , że te słowa go drażnią…

Patrzył na mnie pytająco jakby wcale nie chciał wiedzieć o co chodzi. No ale nie po to przyjechałam tutaj aby się go bać. Miałam nadzieję, że powiem mu o tym a on jak ojciec ucieszy się i pogratuluje, ale znowu się myliłam…

*** Tomek ***

 Zakochałem się w tej dziewczynie na zabój. W sensie w Moni. Jest genialna. Czasem mam wrażenie , że tylko przed czymś uciekam w jej objęcia. Ale jakoś mi się nie wydaje…

Jest taka szalona. Uwielbiam kiedy patrzy w moje oczy. Własnie leżymy sobie w parku na kocu patrząc w niebo. To wyjątkowo ładny dzień.

- O czym myślisz? – spytała Monia.

- O Tobie .

*** Monia ***

Widzę ,że coś go zadręcza, mam nadzieję, że nie chodzi o Marli, bo… czuję się przez nią trochę zagrożona…

Wiem, że jak zaczęłam być z Tomkiem to Marli niby nic do niego nie czuła. Ale teraz czuje i nie ma o nas pojęcia. Mam wyrzuty sumienia, ale nie chce tego kończyć, bo czuję się świetnie w towarzystwie Tomka…

*** Paula ***

- Wyszłam za Natana. – powiedziałam prosto z mostu.

- Co ?!

- Pobraliśmy się. – wystawiłam ręke z obrączką.

Patrzył niedowierzale. Ale był taki wściekły myślałam normalnie, że zaraz para wyjdzie mu uszami.

- Ty chyba sobie żartujesz. Najpierw się wyprowadzasz jak gdyby nigdy nic a teraz to? To są chyba jakieś jaja !

Czułam jak łzy zbierają się do moich oczu. Nie takiej reakcji oczekiwałam, ale w sumie to mogłam się tego spodziewać.

Nie mogłam tam wytrzymać. Nie radzilam sobie dobrze z uczuciami. Nie wytrzymałam i poszłam na przystanek płacząc. Spotkałam Krystiana , który dotrzymywał mi towarzystwa, ale nawet to nie pomogło…

*** Natan ***

Siedziałem przed telewizorem czekając na jakieś wieści od Pauli i akurat ona zadzwoniła.

- Halo?

- Natan… - usłyszałem że płacze.

- Co się stało?  - spytałem przerażony.

- Zabierz mnie do domu.

To wystarczyło. Pobiegłem do wuja pożyczyć samochód.

- Nawet nie masz prawa jazdy. Jeszcze. Oprócz tego mieliście kupić własny samochód.

- Nie ma teraz na to czasu ! Paula mnie potrzebuje, nie chce jej zawieść.

- Ok. Bierz wóz, ale jeśli coś mu się stanie, podobnie skonczy twoja twarz.

Widać żarty nigdy mu się nie znudzą.

Pojechałem pędem do Pauli, a raczej po Paulę.

*** Marli ***

Właśnie szłam na przystanek na autobus i zobaczyłam Natana i Paulę jadących samochodem. Mogłam złapać stopa. W sensie ich.

Ale poszłam na przystanek i pojechałam do miasta.

*** Natan ***

Gdy dojechaliśmy do domu.

- Co się stało? – spytałem znowu.

- Nic, tylko… Innej reakcji się spodziewałam, a inną dostałam. Nic takiego.

Nie mogłem tego przecież tak zostawić. Paula to moja żona. A ja jestem jej mężem i pozwalam aby jej ojciec sprawiał jej ból? Nie ważne , że to jej ojciec. Zamierzam sobie z nim porozmawiać.

- Paula muszę gdzieś wyjść. Ok.? Wrócę szybko. Najszybciej jak się da. – pocałowałem ją w policzek i wyszedłem. Wiedziałem, że gdybym się dłużej ociągał nie wypuściła by mnie z domu.

Pojechałem do jej ojca. Zapukałem akurat on otworzył. Byłem zły muszę przyznać.

- Czego tu szukasz baranie?! – spytał gdy mnie zobaczył.

- Obrażanie mnie to jedno, ale nie będzie pan ranił Pauli ! – także podniosłem ton.

- Słuchaj no bachorze…

- Nie ! Niech pan posłucha. Paula jest dorosła. Robi co chce, a pan powinien cieszyć się z nią ! Jest szczęśliwa.

- Szczęsliwa? Najpierw się wyprowadziła, do ciebie ! A teraz nie wiem nawet jak ty ją zmusiłeś do tego ślubu !

- Do niczego jej nie zmuszałem ! To była jej decyzja. Nie potrafi pan tego zaakceptować. Ale jest ok. Jeszcze pan to zrozumie. I będzie ją przepraszać. Bo nie jest pan warty jej łez. Nikt nie jest. Puki co niech pan się trzyma z daleka od niej. Jak ma przez pana płakać ! – odwróciłem się i z dozą satysfakcji odeszłem. Słyszałem trzask drzwi. Wokół sporo ludzi oglądało tę szopkę. Ale szczerze miałem to gdzieś. Miałem o co walczyć…

Wróciłem do domu jak najszybciej mogłem…

*** Paula ***

Natan sobie gdzieś pojechał i zostawił mnie samą. Teraz, kiedy chciałabym go przytulić i usłyszeć jego głos poczuć jego ciepło. To on sobie po prostu gdzieś polazł. Raczej pojechał. Ciekawe gdzie.

Gdy tak siedziałam zła na cały swiat, to ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć była to Marli. Ale… co ona tu takiego robi ?

- Hej. Przenocowałabyś mnie na jedną noc ? – spytała.

- Jasne …

Siedziałam z Marli na kanapie i się rozgadałyśmy. Okazało się , że wróciła do miasta dla Tomka. To źle , a nawet bardzo źle. No ale dzisiaj nie znalazła żadnego z nich. Czyli nie szukała w parku. To dobrze. Teraz nie wiem co mam robic i muszę uważać na słowa.

Po jakimś czasie wrócił Natan. Wzięłam go do sypialni.

- Gdzieś ty był ?!

- Wytłumaczyć coś komuś…

- Co ? Natan denerwujesz mnie. Potrzebowałam cię a ty sobie gdzieś pojechałeś jak gdyby nigdy nic i teraz nawet nie chcesz mi powiedzieć o co chodzi !

- Bo to jest nie ważne.

*** Natan ***

Była wkurzona , była wkurzona, było to widać. Ale nie chciałem jej mówić , że pojechałem do jej ojca na niego nakrzyczeć. Nie wiem jakby na to zareagowała, w koncu to jej ojciec.

Siedziała nagle naburmuszona kiedy nagle spytała.

- A jak na to zareagowali twoi rodzice?

- Jeszcze nie wiedzą.

- Co?!

- Nie było ich w domu to nie moja wina !

- Natan naprawdę mnie denerwujesz! Mieliśmy im powiedzieć , ja powiedziałam ojcu i tylko ucierpiałam !  A ty nie dośc, że zostawiłeś mnie samą w domu z moimi problemami , kiedy cie potrzebowałam , to jeszcze nic nie powiedziałeś swoim rodzicom !Mam tego dosyć….

- Paula…

- Nie Natan ! Nie ma żadno Paula ! Mam tego dosyć rozumiesz ?!

- Przepraszam.

- Przestań mnie przepraszać ! – wrzasnęła i weszła z hukiem do łazienki.

Zaje, fajnie… Nie wiem co teraz robić. Ale serce mi się krajało kiedy ona mówiła jak to ją zostawiłem z jej problemami kiedy mnie potrzebowała. Usiadłem pod drzwiami od łazienki…

*** Paula ***

Weszłam z hukiem do łazienki i usiadłam pod drzwiami opierając się o nie.

- Paula? – usłyszałam Natana po jakimś czasie.

- Co chcesz? – spytałam najbardziej łagodnie jak się dało.

- Przepraszam, że nie było mnie przy tobie. Ale… Musiałem pogadać sobie z kimś. Bardzo poważnie.

- Fajnie. Musiałeś sobie z kimś poważnie porozmawiać , ale nie pokwapiłeś się żeby powiedzieć rodzicom że masz żonę !

- To nie tak. Byłem u nich ale ich nie było. Obiecuje , że jutro pójdę , jeśli chcesz możesz iśc ze mną a jeśli nie to sam pójdę.

- Nie ważne, powinieneś był najpierw postarać się o to by twoi rodzice się dowiedzieli  a nie sobie z kimś rozmawiać…

Rozmawialiśmy tak przez drzwi. Byłam zła. Nawet nie wiem dlaczego. Może wszystko przez ojca.

- To nie tak…

- A jak , Natan ?!

- Byłem u twojego ojca.

Zatkało mnie.

- Po co ?

- Jak to po co ? Paula boże. Otwórz drzwi, porozmawiajmy jak ludzie.

Wstałam i otworzyłam drzwi. A Natan podszedł do mnie i patrzył mi proto w oczy. Ale byłam taka ciekawa…

- Po co  byłeś u mojego ojca ?

- Zranił cię. Chciałem mu przegadać. Boże… Gdybym mógł to bym mu przyjebał !

- Wyrażaj się.- klepnęłam go w klatkę piersiową. Ale było mi miło że pojechał ochrzanić mojego ojca. Przytuliłam go.

- Pójdę jutro z tobą do rodziców. Jeśli chcesz…

On tylko mocniej mnie przytulił. A najdziwniejsze było to , że Marlena słuchała naszych Kłutni.

NASTĘPNEGO DNIA …

*** Monia ***

Dostałam wczoraj wieczorem ciekawego sms’a od Pauli.

,, Marli wróciła L Co teraz zrobimy ? Chce zobaczyć się z Tomkiem… Co zamierzasz zrobić ? ”

Odpisałam :

,, Nie możemy dopuścić do ich spotkania… ”

Ona wróciła a Tomek nie ma pojęcia i ma o tym nie wiedzieć. Nie wiem jak to zrobimy ale ona naprawdę nie mogą się ze sobą zobaczyć.

*** Natan ***

Z samego rana razem z Paulą poszliśmy do mnie. W sensie do rodziców do domu. Domu w którym dorastałem…

Otworzyła nam sprzątaczka która zaprowadziła nas do mamy która siedziała w kuchni.

- Jest może tato ? –spytałem.

- Nie ma. – odpowiedziała mama , nie wydawała się zadowolona z powodu wizyty.

- Ok. Tak czy siak, musimy ci coś powiedzieć. – złapałem Paulę za ręke.

Patrzyła na mnie pytająco. Przyszła pora…

- Pobraliśmy się. – powiedziałem. Mama zrobiła dziwną minę.

- Co? – spytała aby się upewnić.

- Słyszałaś. Wzięliśmy ślub.

- Świetnie. – powiedziała jak jakaś sucz. – Chcesz się bawić w rodzinkę z tą… ladacznicą… To baw się, ale żebys wiedział, że tutaj już nie masz czego szukać.

- Uważaj sobie , mamo. Chodźmy stąd. – zwróciłem się do Pauli.

I wyszliśmy. W domu Paula była zdenerwowana. W ogóle nie chciała ze mną rozmawiać.

Gdy szykowała się do spania w sypialni postanowiłem z nią pogadać.

- Jak ci minął dzień? – no bo po tym jak wróciliśmy od mojej mamy wyszła z Marli i przyszła niedawno.

- Fajnie. – powiedziała wchodząc pod pościel.

Położyłem się obok. Zacząłem ją całować po szyji. Uszach. Czole. Nosku i w końcu się z nią pocałowałem.

- Przepraszam za mamę. – powiedziałem.

- Tak myślałam , ze to nie najlepszy pomysł. Pobierać się.

- Co? Nie chciałaś tego? – spytałem , miałem wrażenia jakby naprawdę wyszła za mnie bo to ja tego chciałem a nie ona.

- Chciałam. Oczywiście , że chciałam ! Jak możesz myśleć, że nie?

- Tak to zabrzmiało…

Wstała na równe nogi.

- Chodzi mi o to, że nikt tego nie rozumie. Nasi rodzice nas nie wspierają. Wszyscy dorośli uważają to za największy życiowy błąd…

- Nie jest nim. – przytuliłem ją. – Kocham cię i dopóki jesteśmy razem , zawsze damy sobie radę. A rodzice jeszcze tego pożałują. Sama zobaczysz.*** Marli ***

Dzisiaj koniecznie jadę tam do miasta. Już dłużej nie wytrzymam trzymając to w sobie. Nie wiem co będzie. Wiem, że to odpowiednie posuniecie. Chcę mu powiedzieć co czuję i usłyszeć to samo od niego. Cieszyć się życiem, cieszyć się nim. Nie bać się miłości.

Tak czy tak. Paula dzisiaj przyjechała do miasta. Nie wiem co jest grane. Chyba chodzi o sprawę tego całego małżeństwa. W końcu musi powiedzieć ojcu.

*** Natan ***

 Paula pojechała. Mam nadzieję , że pójdzie jej dobrze. W końcu jej ojciec to trudny orzech do zgryzienia. Nie mówię, że moi rodzice to łatwa partia. Też nie wiem czego się spodziewać.

Poszedłem ale drzwi otworzyła mi moja sprzątaczka. Do czego to doszło, że teraz muszę pukać do niegdyś własnych drzwi.

- Zastałem rodziców? – spytałem.

- Przykro mi kochanie, nie ma nikogo.

- Ok. Przyjdę kiedy indziej dzięki. – powiedziałem i odszedłem.

Z jednej strony poczułem ulgę…

*** Paula ***

 Zapukałam do drzwi. Bardzo się denerwowałam.  Ale, nie pożałuję tego nigdy. Tego ślubu. To było wspaniałe. Tak, było.

Otworzyła matula. Była zaskoczona na mój widok.

- Hej. – powiedziała nieśmiale.

- Hej. – uśmiechnęłam się lekko. – Zastałam tatę?

- Jasne. Właśnie je obiad w jadalni. – powiedziała.

Poszłam do jadalni. Gdy tato mnie zobaczył mogłam wyczytać satysfakcję, jakby myślał że mnie wywalili z mieszkania, albo coś. Ale nie… Ja przyszłam tu ogłosić dobrą nowinę. Stałam tak nie podchodząc za blisko, bo szczerze troche się bałam.

- Muszę ci coś powiedzieć. – powiedziałam. Widziałam , że te słowa go drażnią…

Patrzył na mnie pytająco jakby wcale nie chciał wiedzieć o co chodzi. No ale nie po to przyjechałam tutaj aby się go bać. Miałam nadzieję, że powiem mu o tym a on jak ojciec ucieszy się i pogratuluje, ale znowu się myliłam…

*** Tomek ***

 Zakochałem się w tej dziewczynie na zabój. W sensie w Moni. Jest genialna. Czasem mam wrażenie , że tylko przed czymś uciekam w jej objęcia. Ale jakoś mi się nie wydaje…

Jest taka szalona. Uwielbiam kiedy patrzy w moje oczy. Własnie leżymy sobie w parku na kocu patrząc w niebo. To wyjątkowo ładny dzień.

- O czym myślisz? – spytała Monia.

- O Tobie .

*** Monia ***

Widzę ,że coś go zadręcza, mam nadzieję, że nie chodzi o Marli, bo… czuję się przez nią trochę zagrożona…

Wiem, że jak zaczęłam być z Tomkiem to Marli niby nic do niego nie czuła. Ale teraz czuje i nie ma o nas pojęcia. Mam wyrzuty sumienia, ale nie chce tego kończyć, bo czuję się świetnie w towarzystwie Tomka…

*** Paula ***

- Wyszłam za Natana. – powiedziałam prosto z mostu.

- Co ?!

- Pobraliśmy się. – wystawiłam ręke z obrączką.

Patrzył niedowierzale. Ale był taki wściekły myślałam normalnie, że zaraz para wyjdzie mu uszami.

- Ty chyba sobie żartujesz. Najpierw się wyprowadzasz jak gdyby nigdy nic a teraz to? To są chyba jakieś jaja !

Czułam jak łzy zbierają się do moich oczu. Nie takiej reakcji oczekiwałam, ale w sumie to mogłam się tego spodziewać.

Nie mogłam tam wytrzymać. Nie radzilam sobie dobrze z uczuciami. Nie wytrzymałam i poszłam na przystanek płacząc. Spotkałam Krystiana , który dotrzymywał mi towarzystwa, ale nawet to nie pomogło…

*** Natan ***

Siedziałem przed telewizorem czekając na jakieś wieści od Pauli i akurat ona zadzwoniła.

- Halo?

- Natan… - usłyszałem że płacze.

- Co się stało?  - spytałem przerażony.

- Zabierz mnie do domu.

To wystarczyło. Pobiegłem do wuja pożyczyć samochód.

- Nawet nie masz prawa jazdy. Jeszcze. Oprócz tego mieliście kupić własny samochód.

- Nie ma teraz na to czasu ! Paula mnie potrzebuje, nie chce jej zawieść.

- Ok. Bierz wóz, ale jeśli coś mu się stanie, podobnie skonczy twoja twarz.

Widać żarty nigdy mu się nie znudzą.

Pojechałem pędem do Pauli, a raczej po Paulę.

*** Marli ***

Właśnie szłam na przystanek na autobus i zobaczyłam Natana i Paulę jadących samochodem. Mogłam złapać stopa. W sensie ich.

Ale poszłam na przystanek i pojechałam do miasta.

*** Natan ***

Gdy dojechaliśmy do domu.

- Co się stało? – spytałem znowu.

- Nic, tylko… Innej reakcji się spodziewałam, a inną dostałam. Nic takiego.

Nie mogłem tego przecież tak zostawić. Paula to moja żona. A ja jestem jej mężem i pozwalam aby jej ojciec sprawiał jej ból? Nie ważne , że to jej ojciec. Zamierzam sobie z nim porozmawiać.

- Paula muszę gdzieś wyjść. Ok.? Wrócę szybko. Najszybciej jak się da. – pocałowałem ją w policzek i wyszedłem. Wiedziałem, że gdybym się dłużej ociągał nie wypuściła by mnie z domu.

Pojechałem do jej ojca. Zapukałem akurat on otworzył. Byłem zły muszę przyznać.

- Czego tu szukasz baranie?! – spytał gdy mnie zobaczył.

- Obrażanie mnie to jedno, ale nie będzie pan ranił Pauli ! – także podniosłem ton.

- Słuchaj no bachorze…

- Nie ! Niech pan posłucha. Paula jest dorosła. Robi co chce, a pan powinien cieszyć się z nią ! Jest szczęśliwa.

- Szczęsliwa? Najpierw się wyprowadziła, do ciebie ! A teraz nie wiem nawet jak ty ją zmusiłeś do tego ślubu !

- Do niczego jej nie zmuszałem ! To była jej decyzja. Nie potrafi pan tego zaakceptować. Ale jest ok. Jeszcze pan to zrozumie. I będzie ją przepraszać. Bo nie jest pan warty jej łez. Nikt nie jest. Puki co niech pan się trzyma z daleka od niej. Jak ma przez pana płakać ! – odwróciłem się i z dozą satysfakcji odeszłem. Słyszałem trzask drzwi. Wokół sporo ludzi oglądało tę szopkę. Ale szczerze miałem to gdzieś. Miałem o co walczyć…

Wróciłem do domu jak najszybciej mogłem…

*** Paula ***

Natan sobie gdzieś pojechał i zostawił mnie samą. Teraz, kiedy chciałabym go przytulić i usłyszeć jego głos poczuć jego ciepło. To on sobie po prostu gdzieś polazł. Raczej pojechał. Ciekawe gdzie.

Gdy tak siedziałam zła na cały swiat, to ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć była to Marli. Ale… co ona tu takiego robi ?

- Hej. Przenocowałabyś mnie na jedną noc ? – spytała.

- Jasne …

Siedziałam z Marli na kanapie i się rozgadałyśmy. Okazało się , że wróciła do miasta dla Tomka. To źle , a nawet bardzo źle. No ale dzisiaj nie znalazła żadnego z nich. Czyli nie szukała w parku. To dobrze. Teraz nie wiem co mam robic i muszę uważać na słowa.

Po jakimś czasie wrócił Natan. Wzięłam go do sypialni.

- Gdzieś ty był ?!

- Wytłumaczyć coś komuś…

- Co ? Natan denerwujesz mnie. Potrzebowałam cię a ty sobie gdzieś pojechałeś jak gdyby nigdy nic i teraz nawet nie chcesz mi powiedzieć o co chodzi !

- Bo to jest nie ważne.

*** Natan ***

Była wkurzona , była wkurzona, było to widać. Ale nie chciałem jej mówić , że pojechałem do jej ojca na niego nakrzyczeć. Nie wiem jakby na to zareagowała, w koncu to jej ojciec.

Siedziała nagle naburmuszona kiedy nagle spytała.

- A jak na to zareagowali twoi rodzice?

- Jeszcze nie wiedzą.

- Co?!

- Nie było ich w domu to nie moja wina !

- Natan naprawdę mnie denerwujesz! Mieliśmy im powiedzieć , ja powiedziałam ojcu i tylko ucierpiałam !  A ty nie dośc, że zostawiłeś mnie samą w domu z moimi problemami , kiedy cie potrzebowałam , to jeszcze nic nie powiedziałeś swoim rodzicom !Mam tego dosyć….

- Paula…

- Nie Natan ! Nie ma żadno Paula ! Mam tego dosyć rozumiesz ?!

- Przepraszam.

- Przestań mnie przepraszać ! – wrzasnęła i weszła z hukiem do łazienki.

Zaje, fajnie… Nie wiem co teraz robić. Ale serce mi się krajało kiedy ona mówiła jak to ją zostawiłem z jej problemami kiedy mnie potrzebowała. Usiadłem pod drzwiami od łazienki…

*** Paula ***

Weszłam z hukiem do łazienki i usiadłam pod drzwiami opierając się o nie.

- Paula? – usłyszałam Natana po jakimś czasie.

- Co chcesz? – spytałam najbardziej łagodnie jak się dało.

- Przepraszam, że nie było mnie przy tobie. Ale… Musiałem pogadać sobie z kimś. Bardzo poważnie.

- Fajnie. Musiałeś sobie z kimś poważnie porozmawiać , ale nie pokwapiłeś się żeby powiedzieć rodzicom że masz żonę !

- To nie tak. Byłem u nich ale ich nie było. Obiecuje , że jutro pójdę , jeśli chcesz możesz iśc ze mną a jeśli nie to sam pójdę.

- Nie ważne, powinieneś był najpierw postarać się o to by twoi rodzice się dowiedzieli  a nie sobie z kimś rozmawiać…

Rozmawialiśmy tak przez drzwi. Byłam zła. Nawet nie wiem dlaczego. Może wszystko przez ojca.

- To nie tak…

- A jak , Natan ?!

- Byłem u twojego ojca.

Zatkało mnie.

- Po co ?

- Jak to po co ? Paula boże. Otwórz drzwi, porozmawiajmy jak ludzie.

Wstałam i otworzyłam drzwi. A Natan podszedł do mnie i patrzył mi proto w oczy. Ale byłam taka ciekawa…

- Po co  byłeś u mojego ojca ?

- Zranił cię. Chciałem mu przegadać. Boże… Gdybym mógł to bym mu przyjebał !

- Wyrażaj się.- klepnęłam go w klatkę piersiową. Ale było mi miło że pojechał ochrzanić mojego ojca. Przytuliłam go.

- Pójdę jutro z tobą do rodziców. Jeśli chcesz…

On tylko mocniej mnie przytulił. A najdziwniejsze było to , że Marlena słuchała naszych Kłutni.

NASTĘPNEGO DNIA …

*** Monia ***

Dostałam wczoraj wieczorem ciekawego sms’a od Pauli.

,, Marli wróciła L Co teraz zrobimy ? Chce zobaczyć się z Tomkiem… Co zamierzasz zrobić ? ”

Odpisałam :

,, Nie możemy dopuścić do ich spotkania… ”

Ona wróciła a Tomek nie ma pojęcia i ma o tym nie wiedzieć. Nie wiem jak to zrobimy ale ona naprawdę nie mogą się ze sobą zobaczyć.

*** Natan ***

Z samego rana razem z Paulą poszliśmy do mnie. W sensie do rodziców do domu. Domu w którym dorastałem…

Otworzyła nam sprzątaczka która zaprowadziła nas do mamy która siedziała w kuchni.

- Jest może tato ? –spytałem.

- Nie ma. – odpowiedziała mama , nie wydawała się zadowolona z powodu wizyty.

- Ok. Tak czy siak, musimy ci coś powiedzieć. – złapałem Paulę za ręke.

Patrzyła na mnie pytająco. Przyszła pora…

- Pobraliśmy się. – powiedziałem. Mama zrobiła dziwną minę.

- Co? – spytała aby się upewnić.

- Słyszałaś. Wzięliśmy ślub.

- Świetnie. – powiedziała jak jakaś sucz. – Chcesz się bawić w rodzinkę z tą… ladacznicą… To baw się, ale żebys wiedział, że tutaj już nie masz czego szukać.

- Uważaj sobie , mamo. Chodźmy stąd. – zwróciłem się do Pauli.

I wyszliśmy. W domu Paula była zdenerwowana. W ogóle nie chciała ze mną rozmawiać.

Gdy szykowała się do spania w sypialni postanowiłem z nią pogadać.

- Jak ci minął dzień? – no bo po tym jak wróciliśmy od mojej mamy wyszła z Marli i przyszła niedawno.

- Fajnie. – powiedziała wchodząc pod pościel.

Położyłem się obok. Zacząłem ją całować po szyji. Uszach. Czole. Nosku i w końcu się z nią pocałowałem.

- Przepraszam za mamę. – powiedziałem.

- Tak myślałam , ze to nie najlepszy pomysł. Pobierać się.

- Co? Nie chciałaś tego? – spytałem , miałem wrażenia jakby naprawdę wyszła za mnie bo to ja tego chciałem a nie ona.

- Chciałam. Oczywiście , że chciałam ! Jak możesz myśleć, że nie?

- Tak to zabrzmiało…

Wstała na równe nogi.

- Chodzi mi o to, że nikt tego nie rozumie. Nasi rodzice nas nie wspierają. Wszyscy dorośli uważają to za największy życiowy błąd…

- Nie jest nim. – przytuliłem ją. – Kocham cię i dopóki jesteśmy razem , zawsze damy sobie radę. A rodzice jeszcze tego pożałują. Sama zobaczysz. 

_______________________________________________________e długo nie było rozdziału, ale nie było mnie w domu. ByłAM POZA MIASTEM.

dZIĘKUJE STAŁYM CZYTELNIKOM ;*

Wrazie co przypominam mój email paula97131@wp.pl ;D


photo
Pauli tato...: dowiedział się o małżęństwie... Zdjęcie pochodzi z notki Rozdział 24


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy