lipiec10

Rozdział 56

dodano: 10 lipca 2013 przez PelikanXD


                                                  < Paula >

 Życie, którego głównym celem jest spełnienie osobistych pragnień, prędzej czy później przynosi gorzkie rozczarowania.
Mój ojciec żyje w ten sposób. Osobiście by pragnął abym nie miala chłopaka. Dzisiaj. Wigilia Bożego Narodzenia. Mój ojciec dowiedział się o mnie  o Natanie. 
Rozczarował się na mnie. Bo nie tego pragnął, nie tego oczekiwał. 
 * 36 godz. Wcześniej *
      Siedziałam w klasie. Wszyscy tam byliśmy. Każdy był ubrany tak , jak by wypadało na wigilie klasową. Nasz wychowawca sie rozkleił. Pierwszy raz. Życzył nam wesołych świąt. I takie tam. Dzisiaj także dowiedziałam się o tym że na praktyki pojedziemy do francji ! Sądze że to świetnie. Zawsze chciałam pojechać do paryża ! Teraz będe miała okazje. 
Po wigili spakowałam się i teraz czekam na autobus. Tato nie mógł po mnie przyjechać. Może to i lepiej. Bo teraz siedzi tu ze mną Natan. 
- Powiesz mu? 
- Tak , Natan powiem. 
- Na pewno ? Obiecujesz?  
- Jasne , po świętach będzie wszystko wiedział.
- Ok. - przytulił mnie. Pogoda znacznie się pogorszyła. Nie ma tu śniegu ale ciągle pada i wieje. 
W końcu przyjechał i nadszedł czas pożegnania. 
Teraz ta chwila , patrzę w oczy Natanowi a on mnie. 
- Wesołych świąt. - uśmiechnął się. 
Staliśmy tak jeszcze chwilę a potem sie w niego wtuliłam. On pocałowal mnie w czoło. - Będe tęsknić. - dodał. 
Ale ja już musiałam iśc.
Całą drogę zastanawiałam się jak to powiedzieć tacie ? Czy mógłby chodź raz być zadowolony , kiedy jestem szczęśliwa ? nie będe podejmować decyzji ze względu na niego. Tylko ze względu na siebie. Dlatego jestem z Natanem...
Gdy dojechałam do miasta, było pełno śniegu. Faktycznie. Bylo biało. Zdziwiłam się bo na przystanku bł Sebek i Beata. Ucieszyłam się jak ich zobaczyłam.
- Co wy tu robicie? Skąd wiedzieliście że wracam tym?
- Od Nataszy .
Przytuliłam ich i poszliśmy na ciepłe kakao do mnie. Tato nie bł zadowolony że ich zaprosiłam, zaczyna mnie denerwować. 
                                                < Monia >
       Wszyscy pojechali. Poszłam dzisiaj do Klubu. Jutro wigilia, taka prawdziwa a ja tu sterczę. Zabawne. Jest tutaj też Tom. Podobno "odbudowuje" swoje relacje z Natanem. Przysiadłam sie do niego ...
                                         < Natan > 
 Jutro wigilia. Święto , które w moi domu obchodzi się od zawsze. Nie wiem jak wyglądają prawdziwe święta w rodzinnym stylu. Nigdy tego nie doświadczyłem. To zawsze bło oczywiste, żeby zjeśc barszcz. Ale najczęściej rodzice byli w domu z godzinkę dwie w czasie świąt i nigdy nie jedliśmy razem posiłku. Miałem nadzieje , że te święta spędzimy razem. Jako rodzina. Że nie będe musiał znowu siedzieć i grać samemu na konsoli , słuchając kolęd ze sprzątaczką i jedząc barszcz, także ze sprzątaczką. 
                                                   < Marli >
 Jutro wigilia. Co mam powiedzieć. Pewnie będzie drętwo. Zawsze jest. Posiedzę z mamą przy barszczu i co ? Tyle , potem mogę już tylko iść na chwilę do taty. I z nim coś zjeść. Poskładać sie opłatkiem.Sama nie wiem. Ale , chciałabym aby to już minęło. Drętwe święta. Pora iśc dalej , ze względu na wszystko. 
* Wigilia *
                                                < Natan >
 Wszystko od rana się zapowiada, że w tym roku jednak będzie inaczej. Miałem nadzieję. Że mama coś ugotuje a my z tatą posiedzimy przy kolędach i ciepłym napoju. 
Mama od rana krząta się po domu. Tato przymierza już chyba trzecią koszulę. 
Zeszłem na dół do salonu. Włączyłem kolędy. Nasza sprzątaczka się ucieszyła. Ale gdy mama schodziła w szpilkach po schodach krzyknęła
- Wyłączcie to rzępolenie !
 - Mamo, to kolędy !
- Wyłąćz to , powiedziałam !
Wyłączyłem. Zaczyna się. Nie nawidzę świąt. 
                                               < Monia >
 Wlasnie siedzę z tatą i mamą . Jest superowo. Jemy kolację a w tle leca kolędy. wszyscy są uśmiechnięci i weseli. Uwielbiam święta.
                                   < Paula >
 To zapowiadały sie świetne święta, siedzieliśmy wszyscy przy stole. Leciały kolędy i tato miał dobry humor. Cała 4 mojego rodzeństwa też. Matula także, tylko ja byłam lekko poddenerwowana, bo wiedziałam ze za chwilę tato straci swój uśmiech a dzieciaki się zanudzą, bo gdy tato jest zły nic nie wolno im robi ć. A gdy oni będą smutać to i Matula zmarnieje. I ja mam to wszystko zepsuć. Gdy wszyscy juz skończyliśmy jeść kolację. Otworzyliśmy prezenty i siedzieliśmy przy kolędach. Już miałam nic nie mówić, ale Natan napisał mi sms'a że to najgorsze święta w jego życiu nie chcialam mu tego utrudniać.
-Tato. Muszę ci coś powiedzieć. 
Akurat wszyscy siedzieliśmy przy ogromnym stole. Powiedziałam ''tato'' ale i tak wszyscy się popatrzyli.
- Chodzę z Natanem.
Mina mojego taty dała mi do myślenia. Właściwe wszystko wyjaśniła. Rozczarował się. 
 Życie, którego głównym celem jest spełnienie osobistych pragnień, prędzej czy później przynosi gorzkie rozczarowania.
Mój ojciec żyje w ten sposób. Osobiście by pragnął abym nie miala chłopaka. Dzisiaj. Wigilia Bożego Narodzenia. Mój ojciec dowiedział się o mnie  o Natanie. 
Rozczarował się na mnie. Bo nie tego pragnął, nie tego oczekiwał. 

photo
Mina mojego taty mówiła sama za siebie.: ...Rozczarował się Zdjęcie pochodzi z notki Rozdział 56


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
Madziorr :D 10 lipca 2013 Madziorr :D napisała:

Przeczytałam wszystkie rozdziały. Wydają się fajne. Czekam na kolejne.